O wakacyjnej miłości czytamy ciągle w kolorowych pismach, oglądamy filmy na ten temat czy nawet znamy ją z opowieści naszych znajomych. Trzeba przyznać, że czas urlopu sprzyja gorętszym uczuciom. Jadąc na wakacje w pojedynkę dajemy sobie furtkę na miłość. Jesteśmy w końcu łakomym kąskiem dla poszukujących przygód i wrażeń. Wiele osób ma jednak wyjęty z rzeczywistości obraz takiej miłości. Myślimy, że trwa ona wiecznie. Jednak trzeba przyznać, ze taka znajomość ma dość słabe podstawy. Piękne plaże i gorące słońce nie mogą być czynnikami decydującymi o tym czy się zakochamy, czy nie. W wakacje jednak o taką scenerię nie trudno i często ulegamy jej magii. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to tylko zauroczenie, które najprawdopodobniej minie jak wrócimy z urlopu i magiczna aura wokół zniknie. Zastąpi ją szarość dnia codziennego. Czasem jednak z takiej wakacyjnej miłości może zrodzić się coś naprawdę wartościowego. Jeżeli utrzymujemy z tą osobą kontakt mailowy czy telefoniczny możemy ją poznać dokładniej. Z czasem możemy się odwiedzać, a potem kto wie? Może wakacje przyniosły nam właśnie miłość naszego życia. Wtedy takie historie nie będą już dla nas abstrakcją a faktycznym doświadczeniem, które może się stać udziałem każdego.